Strona główna | Aktualności | O klubie | Członkowie | Wyjazdy | Wyprawy | Kursy | Biblioteka | Materiały szkoleniowe | Galeria | Inne strony | Dla administratorów

Wyjazdy 2019

I kwartał

AUSTRIA: Alpy Salzburskie – jaskinia Lamprechtsofen

18 - 20 01 2019
Uczestnicy: Mateusz Golicz, Ola Skowrońska (WKTJ), Magda Sarapata, Iwona Pastuszka, Bogdan Posłuszny, Piotr Strzelecki, Damian Szołtysik, Tomek Jaworski, dwie osoby z klubu, Miłosz Dryjański (KKS) oraz grotołazi z klubu z Salzburga i z Niemiec: Joe, Sebi, Alex, Martin, Markus, Schorsch, Toni, Andy; Jorg i jeszcze dwie osoby

Trzy dni ciekawej działalności za sprawą Mateusza, który zorganizował akcję do systemu Lampo. W pierszy dzień Mateusz z Olą i Magdą wybrali się na skiturach w stronę szczytu Schwalbenwand (2011) a pozostali na spacery po okolicy (jedynie Bogdan miał perturbacje zdrowotne). Wieczorem wszyscy (my dojechaliśmy wprost na spotkanie) spotykamy się na prelekcji Mateusza Golicza w siedziebie austriackiego klubu, która się mieści w jednym z pomieszczeń pałacu w Salzburgu. Wykład o eksploracji masywu Goll z udziałem m. in. legendy tuejszej speleologii Walterem Klappacherem spotkał się dużym zainteresowaniem sporej grupy obecnych. Jeszcze wieczorem ustalamy szczegóły akcji jaskiniowej.

Akcja do Lampo miała na celu dotarcie do Mondhalle (+300 m) i przetestowanie urządzenia – cavelink. Urządzenie to pozwala na komunikację tekstową bez kabla na spore odległości w jaskini. Oprócz tego mieliśmy wynieś niepotrzebny sprzęt oraz śmieci. Z kolei Mateusz chciał naprawić uszkodzone mocowanie jednej z drabinek. Podzieleni na dwie polsko - austriackie grupy realizowaliśmy zaplanowane zadania. Obecnie Lampo to jedna z najgłębszych jaskiń świata (najgłebsza w Europie) a różnica między najwyższym otworem (CL 3) a dolnym wynosi 1735 m co stanowi najgłębszy trawers jaskiniowy świata. 60 km korytarzy daje pojęcie o potędze tej dziury. Pierwsze kilkaset metrów jaskini latem jest udostępnionych dla turystów. Zimą dostępna jest tylko dla grotołazów. Przez kilkadziesiąt lat eksploracji pokolenia grotołazów założyły tu setki drabinek, lin, bolców i różnego rodzaju patentów w celu łatwiejszego posuwania się w górę jaskini. W jednym z zalanych korytarzy jest nawet tratwa, którą trzeba przepłynąć kilkadziesiąt metrów. Niemniej jednak poruszanie się wymaga trochę gimnastyki. Po 5 godzinach udaje nam się dojść do Mondhalle (ok. + 300 m) i ku naszemu zdumieniu udaje się nawiązać łączność z Miłoszem, który był w wstępnych partiach jaskini. W drodze powrotnej spotykamy natomiast Mateusza z Olą i Iwoną przy feralnej drabince a na końcu Miłosza, który jeszcze siedział przy cavelinku. Pozostali z jaskini wyszli wcześniej. Chatka w której mieszkaliśmy znajduje się kilkadziesąt metrów od otworu co jest kolosalnym ułatwieniem.

Z uwagi na ogromne opady śniegu przed naszym przyjazdem, wszystkie drogi prowadziły wąwozami w śniegu a w górach było wysokie zagrożenie lawinowe. Wstaliśmy o świcie. Najbepzpieczniejszy w okolicy był właśnie Schwalbenwand, na który wyszliśmy na skiturach. Było mroźno lecz u góry słonecznie. Zjazd był przecudowny. Przez wielkie polany w otoczeniu szczelistych szczytów po wspaniałym śniegu. Zrobiliśmy 1200 m deniwelacji i niespełna 9 km dystansu. W południe ruszamy w droge powrotną do domu tak jak i reszta ekipy (którzy też odbyli krótkie wycieczki po okolicy).

Tu niektóre zdjęcia (reszta trochę później): http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2019%2FLampo

Beskid Śl. - Czantoria przez Gahurę

13 01 2019
Uczestnicy: Teresa i Damian Szołtysik

W górach śniegu moc. Robimy szybki wypad w upatrzone 2 lata temu miejsce. Jest to dolina Gahury, której odnoga wcina się stromo od wschodu w masyw Czantorii (995). Auto zostawiamy przy kamieniołomie w Wiśle Obłaziec i dalej ciągle po śniegu wgłąb doliny. Zaskoczeniem były świeże ślady skiturowców lecz po kilkuset metrach skręciły gdzieś w bok w stronę wyciągów. My w bardzo głębokim śniegu windujemy się powoli do góry znacząco się zapadając nawet mimo nart na nogach. Podejście w tych warunkach zajmuje nam bite 2 godziny (613 m przewyższenia). Oczywiście w lesie nie spotykamy nikogo. Spokój zaburzały jedynie spadające z drzew ogromne czapy śniegu. Na szczycie widoczność ograniczona (prószył śnieg). Tylko przepinka i po chwili mkniemy w dół mniej więcej trasą podejścia. Były to przewspaniałe chwile gdyż zjazd był właściwe płynięciem po grubej warstwie puchu a nastromienie stoku pozwalało na rozwinięcie znaczącej szybkości. Bardzo szybko osiągamy więc drogę w dolinie, którą niebawem przy sipiącym już deszczu dojeżdżamy do auta.

Tu zdjęcia: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2019%2FCzantoria

Beskid Śl. - Skrzyczne

06 01 2019
Uczestnicy: Łukasz Pawlas, Łukasz Majewicz

Wycieczka na Skrzyczne od strony Lipowej-Słotwiny. Początek trasy ścieżką przez las, który w wyższych partiach się rozrzedza. Pod sam koniec napotykamy na bardzo stromą ściankę wzdłuż grani Skrzycznego, którą osiągamy przekopując się przez nawisy – serio! Generalnie mam wrażenie, że było lawinowo… wiał bardzo silny i mroźny wiatr i sporo nawiał śniegu, plus miejscami spora stromizna. Generalnie warunki bardzo zimowe. W schronisku grzejemy kości, wsuwamy po batoniku i zjeżdżamy. Początek niebieskim szlakiem, z którego odbijamy na wschód, niestety trochę niżej niż planowaliśmy więc musimy pokonać fragment bardzo stromego terenu, dalej świetna zabawa w puchu między drzewami. Pod sam koniec trafiamy na krzaki i sporo wąwozów, których żadna mapa nie wskazywała, więc się trochę pomęczyliśmy aby dostać się na trochę bardziej narciarki teren. Potem drogą, na nartach docieramy do auta. Zdjęć brak bo pozamarzały telefony.

Beskid Żyw. - masyw Romanki

04 01 2019
Uczestnicy: Damian Szołtysik + 2 os. tow.

Zrobiła się prawdziwa, śnieżna zima. Przy tak wysokim zagrożeniu lawinowym w wyższych górach zostają nam zawsze do dyspozycji Beskidy. Uderzamy w masyw Romanki (1366) z Sopotni Małej. Za ostatnimi opłotkami wioski szlak jest kompletnie zasypany a czym wyżej tym śniegu więcej. Nawet poruszając się na nartach skiturowych solidnie się zapadamy co przekłada się na dość wolne tempo podejścia. Śnieg zamienił rozłożyste świerki w białe posągi o niewyobrażalnych kształtach. Osiągamy finalny grzebiet Romanki lecz do punktu oznaczającego szczyt nie docieramy z obawy przed nadchodzącym wcześnie zmrokiem. Aby dostać się na północ do doliny Małej Sopotni należy zjechać na przeł. pod Kotarnicą a potem przez rzadki las stromo w dół. Musimy pokonać odcinek stromego, najeżonego różnym przeszkodami zbocza co w tych warunkach jest łatwe bo śnieg dużo wybacza. Po tym ekscytującym choć niezbyt długim odcinku zjeżdżamy do leśnej drogi, którą szybko osiągamy dolinę a wraz z nią przetartą drogę. Da samego auta szybko docieramy na nartach. Zrobiliśmy niespełna 900 deniwelacji i ok. 13 km dystansu.

Tu kilka zdjęć z wycieczki: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2019%2FRomanka

Beskid Śl. - masyw Magury

01 01 2019
Uczestnicy: Teresa i Damian Szołtysik

W padającym deszczu prosto z Dolnego Szczyrku na przełaj przez bukowy las wydostajemy się w szczytowe partie masywu Magury (1129). Śnieg wprawdzie dość mokry i ciężki lecz zjazd nieskalaną bielą dostarczył sporo radości. Generalnie warun całkiem dobry.

Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2019%2FMagura

Beskid Śl. - Błatnia nocą

31 12 2018 - 01 01 2019
Uczestnicy: Sonia i Henryk Tomanek oraz 2 os. tow.

Ja z Sonią i znajomymi o godzinie 22.00 zaczęliśmy podejście na Błatnią z Jaworza. Na Błatniej byliśmy o 23.45. Im wyżej, tym więcej śniegu, aż po kolana. Na górze było wielkie ognisko. O północy był pokaz sztucznych ogni i życzenia noworoczne. Jak wszyscy się rozeszli i ognisko przygasło poszliśmy do schroniska na zabawę aż do rana. Rano zeszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.

Tu kilka zdjęć: http://foto.nocek.pl/index.php?path=.%2F2019%2FB%B3atnia

Tę stronę ostatnio zmodyfikowano 17:17, 21 sty 2019.
zaloguj się